Autobus marki San H-01 był następcą produkowanego wcześniej Stara N52. Do Rzeszowa pierwsze Sany trafiły końcem września 1958 roku, kiedy to (od 1 stycznia) przedsiębiorstwo wyszło już ze struktur MPGK i funkcjonowało samodzielnie pod nazwą Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Rzeszowie. Produkowano dwie wersje tego autobusu, jedną przeznaczoną do komunikacji dalekobieżnej i drugą na potrzeby przewoźnika miejskiego. Wersję dla PKS-u oznaczono literą „A”, zaś miejską oznaczono literą „B”. Trzeba zaznaczyć, że San H-01B był pierwszym polskim modelem autobusu przystosowanym do obsługi komunikacji miejskiej. Konstrukcja Sana była zupełnie odmienna od autobusu Star. Nowy model różnił się od poprzednika nie tylko wyglądem zewnętrznym nadwozia, czy zabudową wnętrza, ale także wieloma innowacyjnymi rozwiązaniami technicznymi w konstrukcji nadwozia i udoskonaleniami mechanicznymi podzespołów. Dzięki wprowadzeniu wielu zmian i ulepszeń San był od Stara lżejszy przy jednoczesnym zwiększeniu wymiarów wnętrza, co pozwalało na przewóz większej liczby pasażerów. Autobus zbudowany był na samonośnym nadwoziu opartym na stalowym spawanym szkielecie o konstrukcji wręgowo-powłokowej, napędzany udoskonalonym silnikiem benzynowym S42 umieszczonym przed przednią osią, który za pośrednictwem 5-cio biegowej skrzyni przekładniowej zamontowanej w środkowej części podwozia napędzał tylną oś pojazdu przy wykorzystaniu dwóch oddzielnych wałów napędowych. Jednego z silnika do skrzyni i drugiego od skrzyni do tylnego mostu. Wyplsażono go w dwie pary dwuskrzydłowych drzwi, sterowanych mechanicznie, przednie ze stanowiska kierowcy i tylne ze stanowiska konduktora. Do wejścia służyły te tylne z powodu znajdującej się tam obsługi konduktorskiej. Przedni pomost służył do wysiadania i… wsiadania, ale tylko dla wyszczególnionej grupy pasażerów. Dzisiaj nie ma już obsługi konduktorskiej, ale niektórzy kierowcy podtrzymują tradycję i nie wpuszczają pasażerów przednimi drzwiami.
Autobus w wersji miejskiej mógł przewozić 50 pasażerów, z czego 33 na miejscach siedzących i 17 stojących. W rzeczywistości liczba przewożonych osób znacznie przekraczała zaplanowaną przez producenta. Krążyło w tamtych czasach trafne stwierdzenie, że równoważąc koszt biletu z jakością podróżowania, w autobusach MPK za jazdę w tłoku na jednej nodze powinno się płacić tylko połowę biletu, czyli 50 groszy. Zresztą oczekujący na przystankach pasażerowie na widok podjeżdżającego autobusu niemal deptali sobie po nogach, przepychali siędrąc niekiedy pomiędzy sobą części swoich ubrań lub obrywając sobie wzajemnie guziki. Często klnąc i złorzecząc każdy, kto nie chciał spóźnić się do pracy, ile sił przeciskał się w kierunku jedynych drzwi wejściowych autobusu. Kto zaś był ogólnie słaby w tej „walce” wsiadał dopiero do drugiego lub trzeciego z rzędu pojazdu. Podjeżdżające na przystanki autobusy zapełniały się po dach w przysłowiowe sekundy. Tak makabryczną sytuację zaogniały jeszcze często prawdziwe, a czasami „przypadkowe”, bo insynuowane przez kierowców autobusów awarie. Źle usytuowane w autobusie fotele (zabudowa obustronnie dwurzędowa) oraz brak odpowiednio rozmieszczonych poręczy i uchwytów dla pasażerów, przy całkowitym napełnieniu autobusu sprawiał, że podróżujące w nim osoby trzymały się na zakrętach, których to na rzeszowskich ulicach było sporo, innych osób lub lamp umocowanych w suficie. „Sany” fabrycznie przewidziane do przewozu przeciętnie 50 pasażerów, przewoziły przeważnie po 100 osób. Przy takim napełnieniu autobusu ryzykowali kierowcy i pasażerowie. Wielu niedoszłych pasażerów odchodziło też z przystanku na własnych nogach, bo nie mieli żadnych szans wsiąść do autobusu.
Wracając do opisu technicznego Sana, to w oknach bocznych pojazdu zamontowano uchylne części górne, zapewniające wentylację oraz dodatkowo w dachu pojazdu znajdowało się kilka uchylnych klapek zapewniających nawiew podczas jazdy. Przednia i tylna szyba autobusu składała się z trzech części. Największą wadą techniczną autobusów San H-01B była mała odporność na korozję, gdyż blachy poszycia były montowane wkrętami a dodatkowo w miejscach połączeń płatów umieszczano ozdobne listwy aluminiowe, pod którymi szybko rozpoczynał się cały proces korozji. Remonty tego modelu autobusu polegały w zasadzie na całościowej odbudowie skorodowanych elementów poszycia jak i częściowo szkieletu. Długość pojazdu wynosiła 9,34 m.
Ostatni autobus San H-01B zakupiono do rzeszowskiego MPK w marcu 1961 roku, natomiast ostatni wyłączono z eksploatacji końcem marca 1967 roku. Łącznie w Rzeszowie przewinęło się we flocie MPK 41 sztuk tego typu autobusów. Prawdopodobnie Sany H-01B w rzeszowskim MPK miały numery taborowe od 25 do 65. Później numery te zostały użyte powtórnie na Sanach kolejnych wersji.
W 1958 roku fabryka w Sanoku produkująca autobusy zmieniła nazwę na Sanocką Fabrykę Autobusów i stała się głównym zaopatrzeniowcem przedsiębiorstw komunikacyjnych w miastach do stu tysięcy mieszkańców. Produkcję modelu H-01 zakończono w 1961 roku i przystąpiono do produkcji zmodernizowanej wersji autobusu (H-25). Następne modele pochodziły z tej samej rodziny SAN, a zmieniano jedynie symbole numerowe. Zdarzały się także egzemplarze testowe pomiędzy poszczególnymi modelami zawierające wiele cech nowego modelu w starym nadwoziu poprzedniej wersji.
Zdjęcie Sana H-01B pochodzi z prywatnej kolekcji pana Piotra Gila – dziękujemy!
Natomiast zdjęcia odrestaurowanego autobusu SAN H-01A który jest własnością autosan.pl wykonałem podczas jego ekspozycji na płycie Rynku w Sanoku. Zdjęcie środka wykonane podczas obchodów 70-lecia komunikacji miejskiej w Rzeszowie i udostępnione przez naszego Administratora Dariusz Bialic.







