W grudniu 1971 roku Rzeszów otrzymał supernowoczesne jak na tamte czasy autobusy czechosłowackiej produkcji marki Škoda ŠM11 (nazywany również Karosa ŠM11) w liczbie 6 sztuk. Stało się to za sprawą prowadzonych od kilku lat intensywnych działań o przydzielenie dla komunikacji miejskiej Rzeszowa taboru o większej ładowności pasażerów, co znacznie usprawniłoby komunikację w mieście. Małe Sany miały ograniczone możliwości przewozowe, a to głównie poprzez komfort podróżowania pasażer oceniał całą komunikację miejską. Ktoś wreszcie się zlitował i MPK otrzymało pierwsze autobusy o wysokim komforcie przewożące zdecydowanie większą ilość pasażerów.

Marka Karosa pochodzi od czeskiej nazwy firmy produkującej nadwozia autobusowe, która po nacjonalizacji w 1948 roku zmieniła nazwę z Sodomka na Karosa.

Natomiast marka Škoda-Karosa powstała po podjęciu współpracy firmy Karosa z zakładami Škoda dostarczającymi podwozia w latach 1965-1981.

Nowoczesny autobus ŠM11 był następcą autobusów marki Škoda 706 RTO MEX produkowanego również w Polsce w ramach licencji, jako Jelcz 272 MEX. Skrót ŠM11 oznaczał w języku polskim „Š” marka Skoda i „M” wersja miejska (po czesku Škoda Městský). Natomiast cyfra „11” pochodziła od długości autobusu, która wynosiła prawie 11 metrów.

Pierwszy prototyp powstał w 1961 r., kolejne w 1962 i 1963 r. W 1965 r. w zakładach w Vysokim Mýcie rozpoczęto produkcję seryjną.

Ponoć czechosłowackiemu producentowi mocno zależało na zakupie przez Polskę licencji na ten autobus. Faktem jest, że Škoda Karosa ŠM11 była jednym z kilku rozpatrywanych pod tym kątem modeli, a ostatecznie jak wiadomo wybrano jednak francuskiego Berlieta.

Pojawienie się na początku lat 70. w Polsce pewnej niewielkiej liczby wozów ŠM11 (były też używane m.in. w Warszawie, Szczecinie, Gdyni) można na pewno wiązać z testowaniem tej konstrukcji w związku z dokonywanym wówczas wyborem licencji na nowy autobus miejski.

Paradoksalnie, wozy, które były następcą produkowanego w Polsce na licencji wozu 706 RTO, trafiły do MPK Rzeszów wcześniej, niż w taborze przewoźnika pojawiły się miejskie Jelcze „ogórki”, wytwarzane już przecież w tamtym momencie w kraju od dłuższego czasu. Takie były jednak zawiłości ówczesnej rzeczywistości gospodarczej.

A teraz garść szczegółów technicznych dotyczących pojazdu ŠM11.

Był to autobus wysoko podłogowy ze względu na miejsce umieszczenia silnika, który znajdował się pod podłogą pomiędzy osiami pojazdu.

Autobus wyposażono w wysokoprężny silnik chłodzony cieczą o zaskakującym jak na dzisiejsze czasy spalaniu 45 litrów paliwa na 100 km. Najpierw był to silnik Škoda ML 630 o mocy 180 KM, zastąpiony w 1969 r. odmianą ML 634 o lepszych parametrach i mocy 210 KM. Škoda posiadała automatyczną skrzynię biegów Praga 2M70 o dwóch przełożeniach, co wpływało znacząco na komfort jazdy. Kierowca nie miał oddzielnych drzwi z lewej strony, ale za to po prawej stronie pasażerowie mieli do dyspozycji troje harmonijkowych drzwi. Wsiadanie do pojazdu było w znacznym stopniu ułatwione, ponieważ autobus miał dość szerokie wnęki drzwiowe. Zastosowanie w pojeździe dużych szyb bocznych i dodatkowo przejrzystych świetlików na połączeniu ścian bocznych z powierzchnią dachową sprawiało optycznie niesamowite wrażenia podczas jazdy. Ściana przednia i tylna autobusu na pierwszy rzut oka była identyczna, ponieważ oba te elementy pochodziły z tego samego tłoczenia w procesie produkcji pojazdu. W ścianie tylnej, przednie cztery reflektory do świateł drogowych i mijania, zastąpiono dużymi światłami pozycyjnymi i cofania. Natomiast znajdujący się z przodu wlot powietrza, z tyłu zastąpiono klapą bagażnika. Autobus miał dodatkowe wloty powietrza do wentylacji wnętrza, umiejscowione obustronnie z przodu nad przednią szybą oraz uchylne klapy w dachu. Wszystkie dostarczone autobusy tej marki były zradiofonizowane.

Fabrycznie były przewidziane do przewozu 90 osób, w tym 31 siedzących, natomiast w rzeszowskiej rzeczywistości przewożono nimi grubo ponad setkę pasażerów, głównie w godzinach szczytowych. W odniesieniu do niespełna 9 metrowych Sanów, Škoda wydawała się rzeczywiście kolosem na rzeszowskich ulicach. Autobus inny niż dotychczasowe, bo o nowoczesnym wyglądzie zewnętrznym i z funkcjonalnym wnętrzem, zapewniający wysoki komfort jazdy pasażerom jak i kierowcy, ciepły we wnętrzu w zimie i odpowiednio wentylowany w lecie. Szkoda tylko, że oprócz tych wszystkich zalet sprowadzając autobusy do Rzeszowa nie zadbano o zabezpieczenie dla nich części zamiennych, czyli zapewnienia im dłuższej eksploatacji.

Numery taborowe tych pojazdów były od 157 do 162.

Autobusy Škoda-Karosa ŠM11 wycofywano z eksploatacji w MPK w okresie od 1978 do 1981 roku ze względu na wspomniany brak części zamiennych, zresztą chyba i sytuacja gospodarcza w kraju w tamtym okresie przyczyniła się do podjęcia takiej decyzji.

Zdjęcia pochodzą z prywatnej kolekcji pana Piotra Gila – dziękujemy !

Avatar photo

Dariusz Bialic

Pasjonat, miłośnik, historyk, były pracownik komunikacji miejskiej w Rzeszowie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *